sobota, 12 września 2015

Prolog

 Był ciepły kwietniowy wieczór, kiedy sześcioletnia Klaudia Nowaczyk spędzała czas z rodzicami i ukochaną babcią Irenką. Grała razem ze swoim ojcem w piłkę nożną. Jej długie brązowe włosy były potargane i pełno było w nich źdźbeł trawy. Kolana poobdzierane, a na jednym z nich leciało jej trochę krwi. Było jednak bardzo szczęśliwa. Często spędzała wieczór na grze z ojcem. Mama wtedy piła herbatę razem z babcią. Ale tego dnia było inaczej. Właśnie kończyli grac, gdy ktoś zadzwonił do frontowych drzwi.
- Kochanie pójdę zobaczyć kto to - powiedział tata i ucałował mamę w policzek.
Po chwili wrócił, był cały blady i w jego oczach widać było strach.
- Kaju to oni, schowaj mamę i Klaudie. Ja ich czymś zajmę.
- Mamo chodźcie, szybko- zaprowadziła je na strych i otworzyła starą szafę - Pamiętaj córciu, że mama cię bardzo kocha. Mamo przez jakieś 2 godziny nie wychodźcie stąd, ale później uciekajcie jak najdalej. Żegnajcie - i ucałowała je mocno.
Klaudia już nigdy więcej nie widziała rodziców. Ogłoszono ich zaginięcie. Dzień po poszukiwaniach znaleziono ich samochód, był cały rozbity, nie mieli szans na przeżycie. Ledwo zidentyfikowano ciała. Jak się później okazało ktoś przeciął kable w samochodzie. Po miesiącu sprawę umorzono. Dziewczyna zamieszkała z babcią w innym mieście. Od tego wydarzenia minęło dziesięć lat.  Rok temu  zmarła babcia Klaudii. Zostawiła po sobie liczne wspomnienia, pamiątki po rodzicach (w tym naszyjnik mamy) i kota Teosia, który miał się nią opiekować. Po śmierci babci zamieszkała z znienawidzoną ciotką Konstancją i jej córką Amandą. Od tego momentu życie Klaudii przestało być takie kolorowe. Jednak było coś co odkryła gdy miała 14 lat i to pozwalało jej zapomnieć o wszystkich zmartwieniach.

*********************************************************************************

Oto prolog mam nadzieję, że się podoba :).. Postaram się rozdziały wstawiać jak najczęściej. Przepraszam że taki krótki