O osiemnastej byłyśmy już gotowe z Holly do wyjazdu. Autobus miał przyjechać za pół godziny. Spakowałam wszystkie potrzebne mi rzeczy.
- Będę czekać na dworze - powiedziałam do Holly.
Pożegnałam się z Grace i wyszłam. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam przed sobą Ewę i Damiana. Przyjaciółka rzuciła mi się w ramiona.
- Przepraszam, nie wiem co mi się wtedy stało. Wybacz mi- powiedziała.
- Dobrze wybaczam ci, ale co wy tu robicie?
- Holly zadzwoniła do Ewy i powiedziała co planujesz. Postanowiliśmy iść z wami. Dalej gdzie ta Holly mamy mało czasu - odpowiedział Damian.
- Już jestem możemy iść.
Jechaliśmy tak z pół godziny. Holly poprosiła kierowcę żeby się zatrzymał na jakimś polu. Dalej szliśmy pieszo. Wyciągnęła z torby broń i podała każdemu z nas. Powiedziała, że to w razie czego. Skręciliśmy w leśną dróżkę. Dotarliśmy do mojego rodzinnego domu. Był odkładnie taki jaki go zapamiętałam, tylko trochę zaniedbany. Mały z drewnianymi okiennicami, wcześniej był biały teraz zrobił się szary.
- Musimy uważać dom może być obserwowany. Idźcie za mną i bądźcie czujni. Klaudia pamiętasz gdzie jest sypialnia twoich rodziców?
- Chyba gdzieś na górze, chodźmy.
Weszliśmy do środka, Damian zapalił latarkę. Nagle wszędzie zapaliły się światła. Usłyszałam czyjś śmiech. Pojawili się jacyś ludzie. Nie mieli oczu, a w dłoniach dzierżyli broń. Wtedy pojawił się wysoki chłopak o blond włosach. Uśmiechał się do nas szyderczo.
- Jesteś taka przewidywalna Holly. Widzę, że przyprowadziłaś przyjaciół.
Podszedł do nas i się przyglądał nam.
- Zawiązać ich. Kogo my tu mamy. No proszę, proszę Rosel. Miło mi wiedzieć waszą wysokość - zaśmiał się - Mój pan się ucieszy. Może pozwoli nam nawet zostawić nasze łupy wojenne.
Podszedł do mnie i dotknął ręką mojej twarzy. Zaczął mnie oglądać.
- Zostaw ją - krzyknął Damian - nie dotykaj jej.
- Cicho siedź Romeo od siedmiu boleści. Nie potrafisz nawet zadbać o własną dziewczynę.
- Ona nie jest moją dziewczyną tylko przyjaciółką.
- Zostaw ich Lorencio. Zostaw nas wszystkich - powiedziała Holly.
- Niestety nie ma tak dobrze. Jutro rano przejdziemy na drugą stronę. A teraz życzę wam dobrej nocy. Dobranoc Rosel.
Jego słudzy zaprowadzili nas do mojego dawnego pokoju. Siedzieliśmy w ciszy.
Jeden z tych potworów siedział z nami w pokoju żeby nas pilnować.
- Przepraszam was to moja wina. Nie powinnam wam pozwalać tu przychodzić - w końcu odezwałam się jako pierwsza.
- Musimy się stąd wydostać inaczej zabiją Ewę i Damiana, a nas wyślą na drugą stronę - powiedziała Holly - sypialnia twoich rodziców jest po drugiej stronie. Pokój będzie obstawiony, więc musimy jakoś pozbyć się strażników. Możliwe, że portal jest w szafie. Musisz go aktywować. Włożysz telas w otwór obok. Wtedy on się włączy. Gdy tylko zacznie świecić wejdź do niego. Ja zajmę się Lorencio. Ewa i Damian uciekajcie.
- Nie chciałabym ci przeszkadzać w układaniu planu - powiedziała Ewa - Ale zapomniałaś o jednej ważnej rzeczy.
- Jakiej? Wszystko dobrze zaplanowałam.
- Najpierw musimy się uwolnić z tych więzów.
- No tak faktycznie. Klaudia wyciągnij mój telas jest w moim bucie. Ci głupcy nie przeszukali nas.
- Nie wiem czy bym chciała. - podałam jej telas - Holly skąd znasz Lorencia?
- Cóż kiedyś byliśmy tak jakby parą, ale nie chcę o tym mówić, zbierajmy się.
W swoich butach Holly miała ukrytą jeszcze jakąś broń. Kiedy odtworzyliśmy drzwi pokoju od razu rzuciła się na potwory. Starałam się jej pomóc, ale nie umiem walczyć. Zabiłam jednego. Damian otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Starali się zabarykadować drzwi. Podbiegłam do szafy i zobaczyłam w niej wielkie lustro. Chyba je już gdzieś widziałam. Zrobiłam to co mi kazała Holly. Lustro zaczęło przybierać niebieską barwę.
- Po drugiej stronie będzie czekać na ciebie Jace.
Miałam już wejść kiedy podszedł do mnie Damian.
- Uważaj na siebie - pocałował mnie.
Staliśmy tak chwilę aż nie wepchnął mnie do środka.
***********
Czułam się jakbym leciała. Wszędzie było ciemno. Po chwili poczułam, że na coś wpadłam. To był ten sam chłopak, który do mnie pisał i który mi się przyglądał. To był Jace, brat Holly.
- Rozumiem, że jestem przystojny i dziewczyny na mnie lecą, ale nie musisz tego brać dosłownie.
Spojrzałam na niego z zaskoczeniem.
- Witaj Rosel w naszym świecie.
***************************************************
Jestem, wróciłam i nie zamierzam odchodzić. Wena wróciła, więc rozdziały będą. Ten jest dłuższy w porównaniu do poprzedniego. Następny pojawi się w sobotę albo wcześniej zależy jak z czasem. Pozdrawiam :*