niedziela, 7 lutego 2016

Księga I Rozdział XII

Zastanawiam się czy dobrze robię. Jednak już podjęłam decyzje i nie mogę się z niej wycofać. Przez te sytuacje zaczęłam opuszczać szkołę. Zaczęło to się odbijać na moich ocenach i sytuacji w domu. Ciotka była na mnie wściekła. Powiedziała, że jeśli nie zmienię swojego zachowania to nie mam po co wracać do domu, ponieważ ona nie ma zamiaru brać odpowiedzialność za moje życie. Tak po paru minutach wymiany zdań wyszło, że muszę się wyprowadzić. Mogę wrócić jak wrócę po rozum do głowy. Wszystko było by nawet ok gdyby nie to, że wyrzuciła mnie w nocy. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy, bo nie było ich dużo i wyszłam. Nie wiedziałam co mam teraz ze sobą zrobić. Zadzwoniłam do Ewy, ale nie odbierała. Nie pozostało mi nic innego jak zadzwonić do Holly. Opowiedziałam jej o tym co się stało. Zaproponowała mi nocleg. Jak się okazało sypiała w jednym z hosteli. Czekała na mnie na parkingu i zaprowadziła do pokoju. Nie pytała o szczegóły, tylko od razu poszłyśmy spać. Kiedy się obudziłam Holly czekała na mnie ze śniadaniem. Cały czas mi się przyglądała, ale nie powiedziała nic. Dopiero gdy skończyła powiedziała, że jak zjem to pójdziemy odwiedzić tą panią co wczoraj. Poszłam się umyć. Wyszłam po ubrania i zobaczyłam, że na moim łóżku leżą jakieś inne ubrania. Były to czarne rurki, czarny top i krótką czarną kurtkę. Leżały tam też wysokie czarne buty. Holly powiedziała żebym się w to ubrała. Pojechałyśmy na miejsce taksówką, przyjaciółka nadal się nie odzywała. Tym razem weszłyśmy do środka od zaplecza. Wydawało mi się, że sklepik jest bardzo mały, tymczasem pomieszczenie do którego weszłyśmy było wielkości mojego salonu.
- Tutaj możemy porozmawiać. Tam było to niebezpieczne. To za sprawą magii to pomieszczenie jest takie duże- powiedziała Holly
- Ale dlaczego na zewnątrz jest niebezpiecznie?
- Odkąd zerwałam umowę z Blaisem jestem poszukiwana przez jego ludzi.
- Co to była za umowa?
- Zabicie cię i zabranie kryształu.
- Co takiego!!! Żartujesz sobie? - wykrzyczałam
- Niestety nie. Wybacz mi proszę. Po paru rozmowach z tobą zrozumiałam, że nie mogę tego zrobić. 
- I ja mam ci wierzyć, po tym co mi powiedziałaś?
- Musisz, mówię prawdę, a teraz chodźmy.
Holly odtworzyła drzwi znajdujące się po jej prawej stronie. Za nimi znajdowały się schody, które prowadziły do piwnicy. Kiedy zeszłyśmy na dół, zobaczyłam, że przy stole siedzi Grace (takie imię mi się kojarzy z tą staruszką). Przed nią leżały mapy. To była mapa jakiegoś miasta.
- Dobrze, że jesteście musimy ustalić szczegóły przejścia Rosel na drugą stronę.
To plan twojego rodzinnego miasta. Portal do przejścia znajduje się w twoim domu. Ja też mam swój, ale mogliby go od razu namierzyć. A tamten zabezpieczał twój ojciec, więc nie ma mowy by go wykryli. Musicie  tam się tylko dostać. Znajduje się on w ich sypialni za szafą. Holly wie jak go uruchomić. Ktoś po drugiej stronie będzie musiał na ciebie czekać. Czy rozmawiałaś już z kimś w tej sprawie? - zwróciła się w stronę Holly.
- Ta wszystko załatwione.
- Dobrze, czyli wszystko mamy gotowe. Musicie jeszcze pamiętać, że kiedy będziecie się zbliżać do domu to musicie uważać, bo może byś obstawiony. Teleportujecie się jutro nad ranem. Holly możesz nas zostawić na chwilę same.
- Dobrze pani - skinęła głową i odeszła.
Grace podeszła do półki i wzięła z niej album ze zdjęciami.
- Pokaże ci coś. - otworzyła go i na pierwszej stronie zobaczyłam małego chłopca w za dużej szacie - To twój ojciec gdy był mały. Dalej mam twoim rodziców w trakcie ślubu na naszej planecie. A tutaj małą ciebie - na zdjęciu był mój tata obejmującego moją mamę, która ma mnie na rękach.
Po policzku popłynęła mi łza.
-Czy jesteś pewna, że chcesz to zrobić?
- Mam wątpliwości, ale wydaje mi się, że tak będzie lepiej - zamknęłam album i wyszłam.
Na górze Holly oglądała jakąś gazetę. Usiadłam na kanapie obok niej. Odblokowałam telefon i zobaczyłam dużo nieodebranych połączeń. Część od ciotki, a część od Ewy i Damiana. Wyłączyłam go całkowicie. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Podeszłam do radia i włączyłam radio. Muszę się jakoś zrelaksować  by nie myśleć o jutrze.
***********
Rozdział jest, ale krótki. Po prostu z weną u mnie nie ciekawie. Następny rozdział będzie najpóźniej za dwa tygodnie. Może wcześniej wpadnie mi coś do głowy. Pozdrawiam :*