Oczami Klaudii:
Odłożyłam długopis i odsunęłam się od biurka. Już pobudził moją ciekawość. Muszę się zastanowić co robić. Siedziałam tak chwilę i oglądałam naszyjnik. To przez niego moje życie się zmieniło. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Holly. Postanowiłam jej nie mówić o mojej '' rozmowie'' z jej bratem.
- Cześć Holly przeszkadzam?
- Nie, co jest?
- Mam do ciebie pytanie - byłam nieco zdenerwowana - czy jeśli mój wuj dostałby jakoś mój naszyjnik to dałby mi spokój?
- Raczej tak, chociaż nie jestem pewna on jest nieprzewidywalny. Klaudia co ty chcesz zrobić?
- To wszystko co chciałam wiedzieć, pa.
- Klaudia czekaj...
Rozłączyłam się. Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się, a w nich stała Holly. Wystraszyłam się na jej widok.
- Dziewczyno, co ty chcesz zrobić?
- Muszę dostać się do Kirimizi, pomożesz mi?
- Chyba zwariowałaś? Po co, chcesz żeby cię zabił?
- Porozmawiam z nim może się dogadamy, a jak nie to w ostateczności oddam mu naszyjnik.
- Klaudia przyznaj się, brałaś coś?
- Nie no co ty. Po prostu mam tego dość. Przyjaciele się ode mnie powoli odwracają. Na każdym kroku ktoś chcę mnie zabić. Ja już tego nie wytrzymuje psychicznie. Oddam mu go i będę miała problem z głowy.
- Ale on właśnie chce żebyś się tak czuła. W ten sposób łatwiej nad tobą zawładnie. Przemyśl to proszę - spojrzała na mnie ze łzami w oczach.
- Już podjęłam decyzję. Pomożesz mi czym mam sobie radzić sama?
- Widzę, że cię nie przekonam. Dobra pomogę ci. Spotkamy się jutro przed twoim domem. Dobranoc.
-Dobranoc- odpowiedziałam jej.
********
Po raz pierwszy, od czasu kiedy mieszkam z ciotką, opuściłam szkołę. Nawet gdy byłam chora i źle się czułam musiałam do niej iść. Chyba, że ledwo co trzymałam się na nogach to wtedy mogłam zostać w domu. Holly stała pod bramą. Była ubrana cała na czarno, a na głowie miała kaptur.
- Czemu się tak ubrałaś?
- Nie mamy czasu chodź - odpowiedziała i chwyciła mnie za rękę.
Szłyśmy ciemnymi uliczkami aż dotarłyśmy do małego sklepiku '' Kamienie szlachetne''. Ciekawe kto robi zakupy w takim miejscu. Widać było, że mało kto bywa w tym miejscu.
- Lig Azul mhaireann go deo -powiedziała Holly wchodząc do środka.
Na spotkanie wyszła nam starsza pani. Ta sama, którą widziałam wczoraj.
- Lig Azul mhaireann go deo - odpowiedziała nam - co was tu sprowadza Holly i Rosel?
- Rosel chce się dostać na drugą stronę.
- Nie śpieszyłaś się z próbą kontaktu ze mną. Domyślam się, że coś idzie nie tak- odpowiedział mój brat.
- Klaudia najprawdopodobniej dostanie się do naszego świata. Jeśli jej się uda będziesz musiał wybić jej ten pomysł z głowy. A i jeszcze jedno zaopiekuj się nią.
- Z przyjemnością. Już to robię od pewnego czasu.
*************
Nareszcie mam ferie, a co za tym idzie mam wolne, więc i czas żeby pisać. Muszę też nadrobić wasze blogi. Pozdrawiam :*
Odłożyłam długopis i odsunęłam się od biurka. Już pobudził moją ciekawość. Muszę się zastanowić co robić. Siedziałam tak chwilę i oglądałam naszyjnik. To przez niego moje życie się zmieniło. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do Holly. Postanowiłam jej nie mówić o mojej '' rozmowie'' z jej bratem.
- Cześć Holly przeszkadzam?
- Nie, co jest?
- Mam do ciebie pytanie - byłam nieco zdenerwowana - czy jeśli mój wuj dostałby jakoś mój naszyjnik to dałby mi spokój?
- Raczej tak, chociaż nie jestem pewna on jest nieprzewidywalny. Klaudia co ty chcesz zrobić?
- To wszystko co chciałam wiedzieć, pa.
- Klaudia czekaj...
Rozłączyłam się. Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się, a w nich stała Holly. Wystraszyłam się na jej widok.
- Dziewczyno, co ty chcesz zrobić?
- Muszę dostać się do Kirimizi, pomożesz mi?
- Chyba zwariowałaś? Po co, chcesz żeby cię zabił?
- Porozmawiam z nim może się dogadamy, a jak nie to w ostateczności oddam mu naszyjnik.
- Klaudia przyznaj się, brałaś coś?
- Nie no co ty. Po prostu mam tego dość. Przyjaciele się ode mnie powoli odwracają. Na każdym kroku ktoś chcę mnie zabić. Ja już tego nie wytrzymuje psychicznie. Oddam mu go i będę miała problem z głowy.
- Ale on właśnie chce żebyś się tak czuła. W ten sposób łatwiej nad tobą zawładnie. Przemyśl to proszę - spojrzała na mnie ze łzami w oczach.
- Już podjęłam decyzję. Pomożesz mi czym mam sobie radzić sama?
- Widzę, że cię nie przekonam. Dobra pomogę ci. Spotkamy się jutro przed twoim domem. Dobranoc.
-Dobranoc- odpowiedziałam jej.
********
Po raz pierwszy, od czasu kiedy mieszkam z ciotką, opuściłam szkołę. Nawet gdy byłam chora i źle się czułam musiałam do niej iść. Chyba, że ledwo co trzymałam się na nogach to wtedy mogłam zostać w domu. Holly stała pod bramą. Była ubrana cała na czarno, a na głowie miała kaptur.
- Czemu się tak ubrałaś?
- Nie mamy czasu chodź - odpowiedziała i chwyciła mnie za rękę.
Szłyśmy ciemnymi uliczkami aż dotarłyśmy do małego sklepiku '' Kamienie szlachetne''. Ciekawe kto robi zakupy w takim miejscu. Widać było, że mało kto bywa w tym miejscu.
- Lig Azul mhaireann go deo -powiedziała Holly wchodząc do środka.
Na spotkanie wyszła nam starsza pani. Ta sama, którą widziałam wczoraj.
- Lig Azul mhaireann go deo - odpowiedziała nam - co was tu sprowadza Holly i Rosel?
- Rosel chce się dostać na drugą stronę.
- Rozumiem, że nie zmienisz zdania. To jedna z tych cech, którą odziedziczyłaś po ojcu.
- Skąd pani to wszystko...
Uciszyła mnie ręką. Zaprowadziła nas do sąsiedniego pokoju. Wskazała nam miejsce przy stole.
- Dzisiaj dam ci tylko prezent od twojego ojca. Miałaś go dostać na swoje urodziny.
- Dzisiaj je mam.
- O !! Wszystkiego najlepszego Rosel. Zaraz po niego pójdę - wyszła.
- Nie wiedziałam, że masz dzisiaj urodziny.
- Jakoś ich nie świętuje. Dlaczego ona mówi do mnie Rosel?
- Bo pod takim imieniem zna się większość. Idzie.
Położyła na stolę podłużny kryształ.
- To telas. Coś jak różdżka, lecz ma większą moc.Może m.in. służyć do komunikacji. Twój jest niebieski tak jak twój naszyjnik.
- Dziękuje.
- Teraz idźcie zaraz będą tu patrole Nieczystych, więc lepiej się pospieszcie.
Oczami Holly
Gdy dotarłam do mojego motelu, wzięłam mój telas i przyłożyłam do ściany i natychmiast pojawiła się twarz mojego brata.- Nie śpieszyłaś się z próbą kontaktu ze mną. Domyślam się, że coś idzie nie tak- odpowiedział mój brat.
- Klaudia najprawdopodobniej dostanie się do naszego świata. Jeśli jej się uda będziesz musiał wybić jej ten pomysł z głowy. A i jeszcze jedno zaopiekuj się nią.
- Z przyjemnością. Już to robię od pewnego czasu.
*************
Nareszcie mam ferie, a co za tym idzie mam wolne, więc i czas żeby pisać. Muszę też nadrobić wasze blogi. Pozdrawiam :*
