Ubrania z poprzedniej nocy były całe poszarpane przez próbę uwolnienia. Podeszłam więc do szafy i wyjęłam jakieś ubrania Jace'a. Wszystko było jednak na mnie za duże. Wyszłam na zewnątrz. Było jeszcze wcześnie rano. Jace stał oparty pod drzewem. Kiedy do niego podchodziłam zaczął się śmiać.
Szliśmy tak na moje oko z pół godziny. Jace szedł bardzo szybko i nie mogła za nim nadążyć. Doszliśmy do głównej drogi. Nie jechał żaden samochód ani autobus. Jace powiedział, że nie możemy jechać motorem, bo mogliby nas od razu złapać. Nikt się nie zatrzymał, więc doszliśmy do miasta pieszo. Teraz za dnia mogłam mu się dokładnie przyjrzeć. Wszędzie były wysokie budynki ze szkła. Drzwi do mieszkań i sklepów były rozsuwane. Ludzie zaczęli wychodzić do pracy. Nie zwracali na nas uwagi. Traktowali mnie jak równą sobie. Czuła jednak jakby ktoś obserwował nas z góry. Doszliśmy do sklepu nad, którym wisiał szyld: ,, Her durum için kıyafetleri '' co oznaczało : ,,Ubrania na każdą okazje '' . Gdy weszliśmy do środka przy ladzie stała kobieta o jasnych blond włosach. Uśmiechnęła się do nas i podeszła do Jace'a i przywitała się z nim. Miała na imię Irmina. Jace powiedział, że ma poszukać dla mnie jakieś ubrania. Przyniosła mi praktycznie same sukienki, tylko dwie pary spodni i cztery T-shirty. Większość z tych ubrań była czerwona, część czarna. Według mnie nie potrzebowałam ich aż tyle, ale Jace się uparł, że mam mieć wszytko co wybierze mi Irmina. Kupiliśmy jeszcze parę par butów. Naszedł czas na kupno broni. Jace wybrał ją za mnie. Kiedy wracaliśmy do domu nadal czułam się obserwowana.
*********
- Rozmawiałem z Holly, ona i twój chłopak czują się dobrze - powiedział Jace kiedy jedliśmy obiad.
- O kim ty mówisz, ja nie mam chłopaka.
- Chodzi mi o tego kolesia, który cię pocałował przed samym wejściem do portalu - wyglądał na smutnego.
- To Damian, mój przyjaciel.
- A on o tym wie - spytał
- Ale o co?
- No że jesteście przyjaciółmi.
- Raczej tak, ja go traktuje jak przyjaciela. Nie musisz być o mnie zazdrosny.
- Ja........ wcale nie jestem zazdrosny. Po prostu ma facet wyczucie czasu. Idę się przejść - powiedziawszy to odszedł.
Zostałam sama. Korzystając z jego nieobecności postanowiłam się ogarnąć. Przebrałam się w te nowe ciuchy. Jakoś nie pasował mi ten nowy styl. Włączyłam telewizor i szukałam czegoś ciekawego. Wtedy zobaczył na ekranie twarz swoją i Jace. Nad nami widniał napis : POSZUKIWANI. Prezenter mówił, że ktokolwiek nas zauważy ma natychmiast powiadomić króla. Pobiegłam powiadomić Jace. Siedział na kamieniu i nad czymś rozmyślał.
- Jace w wiadomościach mówili, że jesteśmy...
- Tak wiem właśnie dostałem informacje od moich ludzi. Chodźmy do środka.
Weszliśmy.
- Posłuchaj tak zastanawiałem się nad twoim szkoleniem. Powinno ono potrwać tak około 2 miesięcy. Masz szczęście jestem najlepszym wojownikiem w tym kraju.
- Dwa tygodnie??!!! Przecież ja nie mogę zostać tutaj tak długo. Co z moim życiem po drugiej stronie.
- Spokojnie u nas czas płynie inaczej. Nie starzejemy się tak szybko. Odpocznij kiedy będzie się ściemniać pokażę ci coś do zobaczenia.
**************
Minęło parę godzin. Ubrałam się w lepsze ubrania nie wiedziałam przecież co chce mi pokazać.
- Jesteś gotowa?
- Tak możemy iść.
Szliśmy jakiś kawałek przez las. Doszliśmy do jakiegoś pagórka. Na jego szczycie czekały na nas kolacja z pięknym widokiem na miasto. Usiedliśmy na kocu i podziwiałam piękny widok.
- Twój chłopak chyba nigdy nie przygotował ci czegoś takiego?
- I ty podobno wcale nie jesteś zazdrosny? - uśmiechnęłam się do niego.
- Nie no coś ty po prostu chciałem ci pokazać miasto nocą, żebyś poznała je z innej strony.
- Dziękuję - pocałowałam go w policzek - Jest pięknie - oparłam moją głowę o jego ramię.
Uśmiechnął się i objął mnie ramieniem.
- Zamknij się! Nie mam innych ubrań, a tamte nadają się tylko na szmaty - powiedziałam do niego.
- Przecież ja nic nie mówię - zaśmiał się. - Może za nim zaczniemy szkolenie, pójdziemy na zakupy. Musisz przecież jakoś wyglądać. Kupimy też Ci jakąś broń, bo każdy z nas musi mieć swoją własną. Jest ona wybierana indywidualnie dla każdego z nas. Dobra dosyć gadania. Pójdziemy pieszo i po drodze złapiemy stopa.
*********
- Rozmawiałem z Holly, ona i twój chłopak czują się dobrze - powiedział Jace kiedy jedliśmy obiad.
- O kim ty mówisz, ja nie mam chłopaka.
- Chodzi mi o tego kolesia, który cię pocałował przed samym wejściem do portalu - wyglądał na smutnego.
- To Damian, mój przyjaciel.
- A on o tym wie - spytał
- Ale o co?
- No że jesteście przyjaciółmi.
- Raczej tak, ja go traktuje jak przyjaciela. Nie musisz być o mnie zazdrosny.
- Ja........ wcale nie jestem zazdrosny. Po prostu ma facet wyczucie czasu. Idę się przejść - powiedziawszy to odszedł.
Zostałam sama. Korzystając z jego nieobecności postanowiłam się ogarnąć. Przebrałam się w te nowe ciuchy. Jakoś nie pasował mi ten nowy styl. Włączyłam telewizor i szukałam czegoś ciekawego. Wtedy zobaczył na ekranie twarz swoją i Jace. Nad nami widniał napis : POSZUKIWANI. Prezenter mówił, że ktokolwiek nas zauważy ma natychmiast powiadomić króla. Pobiegłam powiadomić Jace. Siedział na kamieniu i nad czymś rozmyślał.
- Jace w wiadomościach mówili, że jesteśmy...
- Tak wiem właśnie dostałem informacje od moich ludzi. Chodźmy do środka.
Weszliśmy.
- Posłuchaj tak zastanawiałem się nad twoim szkoleniem. Powinno ono potrwać tak około 2 miesięcy. Masz szczęście jestem najlepszym wojownikiem w tym kraju.
- Dwa tygodnie??!!! Przecież ja nie mogę zostać tutaj tak długo. Co z moim życiem po drugiej stronie.
- Spokojnie u nas czas płynie inaczej. Nie starzejemy się tak szybko. Odpocznij kiedy będzie się ściemniać pokażę ci coś do zobaczenia.
**************
Minęło parę godzin. Ubrałam się w lepsze ubrania nie wiedziałam przecież co chce mi pokazać.
- Jesteś gotowa?
- Tak możemy iść.
Szliśmy jakiś kawałek przez las. Doszliśmy do jakiegoś pagórka. Na jego szczycie czekały na nas kolacja z pięknym widokiem na miasto. Usiedliśmy na kocu i podziwiałam piękny widok.
- Twój chłopak chyba nigdy nie przygotował ci czegoś takiego?
- I ty podobno wcale nie jesteś zazdrosny? - uśmiechnęłam się do niego.
- Nie no coś ty po prostu chciałem ci pokazać miasto nocą, żebyś poznała je z innej strony.
- Dziękuję - pocałowałam go w policzek - Jest pięknie - oparłam moją głowę o jego ramię.
Uśmiechnął się i objął mnie ramieniem.
**************************************
Taki romantyczny akcent na koniec. Mam do was małą prośbę jakbyście mogli to polecajcie bloga innym. Jest nas tu coraz mnie, a nie nie chciałabym likwidować bloga. Z góry dziękuję :). W komentarzach napiszcie czy rozdział się podobał. Pozdrawiam :*

Ach... Ten romantyczny akcent!
OdpowiedzUsuńI ten niby "nie zazdrosny" Jace... Taaa, jasne... A ja jestem prezydentem :P
Rozdział świetny! Ja mogłabym tam mieszkać, bo lubię czarny i czerwony ;)
Czekam na next i weny ;)
P.S. Nowy rozdział! I postaram się polecać twojego bloga ;)
Dzięki:) Kiedyś można było się tam ubierać jak się chciało. A Jace ..... to Jace. Pozdrawiam :*
UsuńCudowny rozdział! Tak sweet. Jace jest zazdrosny ^^
OdpowiedzUsuńCzekam na następny! <3
Weny!!!!
Dzięki:*
Usuń