Patrzyłam na SMS od Damiana chyba z pięć minut. Nie miałam nastroju iść z nim na spotkanie. Jednak gdy usłyszałam kolejną kłótnie między Konstancją, a Amandą, postanowiłam, że się zgodzę. Zablokowałam drzwi, ubrałam jeansy, sweter, wzięłam plecak i wyszłam przez okno (nie, nie skoczyłam z okna tylko weszłam na dach i dalej po drabinie).Nie chciałam im przeszkadzać. Byłam zaskoczona, gdy zobaczyłam przed domem Damiana.
- A co ty tu już robisz? Przecież jakieś pięć minut dopiero ci odpisałam.
- Przyszedłem tak w razie czego. To co idziemy?
-Tak, jasne. A gdzie jest Ewa?
- Yyyyy..... nie mogła przyjść, powiedziała, że jest zajęta. Chodźmy, bo się spóźnimy.
Wczasie drogi do kina mało rozmawialiśmy. Dziwnie się czułam będąc z nim sama, zazwyczaj była z nami Ew. Od pewnego momentu czułam na sobie czyiś wzrok. Gdy doszliśmy, przyjaciel kupił na popcorn i cole. Poszliśmy na jakiś film sensacyjny. Nie pamiętam tytułu, bo mało mnie ciekawił. Jednak jego najwyraźniej bardzo zainteresował. Już chciałam iść do domu. Kiedy zaprosił mnie do pobliskiej kawiarni. Zgodziłam się żeby mu nie robić przykrości.
Usiedliśmy przy oknie. Rozmawialiśmy o Olivii i o nie dawnych wydarzeniach, które mi się przytrafiły. Wtedy do środka weszła młoda dziewczyna. Była wysoka, miała długie brązowe włosy. Miała na sobie czarną sukienkę i popielaty kardigan. Cały czas mnie obserwowała. Nie mogłam się skupić na rozmowie. Podeszłabym do niej, ale jestem zbyt nieśmiała żeby to zrobić. Poprosiłabym Damiana, ale wyglądało by to głupio. Powiedziałam mu, że źle się czuje i czy możemy wyjść gdzieś do parku.
Tam gdzie nie będę czuła, że ktoś mnie obserwuje. Jednak to był mały błąd, ale pokolei. Usiedliśmy na jakieś ławce. Wtedy podbiegłam do nas Olivia. Byłam wściekła.
-Czy ty mnie śledzisz ?
Powiedziała do mnie coś w niezrozumiałym języku. Rozumiałam tylko poniektóre słowa. Wzięła mnie za rękę i zaprowadziła na jakąś polane. Zdarzyłam tylko krzyknąć do przyjaciela żeby został na swoim miejscu.
- Co cię tak dziwi Klaudia, nie wiesz o co mi chodzi?
- Uwzięłaś się na mnie i to jest fakt.
- Oj ależ ty jesteś głupia, naprawdę się nie domyślasz się.
- Nie, oświeć mnie.
- Wiem kim jesteś. Wiem, że posiadasz nadprzyrodzone moce. Ten naszyjnik odziedziczyłaś po swojej matce. Mam podobny widzisz - pokazała mi wisiorek na którym wisiał kamień podobny do mojego- tylko, że mój jest czerwony. Ja też swój dostałam od mamy. Tylko, że moja w przeciwieństwie do twojej jest przy mnie - uśmiechnęła się złośliwie.
Gdy to powiedziała wytworzyła kopułę, która oddzielała nas od reszty, żeby nikt nas nie widział. Miałam ochotę ja uderzyć jednak się powstrzymałam. Chciałam się dowiedzieć co ma do powiedzenia.
- Ale co ma to wspólnego ze mną?
-Ty stoisz mojej rodzinie na przeszkodzie. Powinno cię już dawno nie być na tym świecie. Wszystko przez twoich rodziców, a zwłaszcza przez matkę. Pamiętasz pewnie dzień, w którym oni zginęli. Słudzy mojego stryja po nich przyszli, dlatego nagle wyszli. Jednak byli tak głupi i nie szukali cię.
- Żartujesz sobie niby czemu mam ci uwierzyć? Kim ty jesteś i kim ja jestem?
- Ja jestem Olivia Dark z plemienia Kirmizi. Ty jesteś Klaudia Rosel Ahne Vendela Siv Rosel Nori. Nowaczyk to nazwisko twojej mamy, ojciec przyjął je po niej żeby nas zmylić. Jesteś następczynią tronu rodu Azul, najważniejszego w naszym świecie. Swoje moce odziedziczyłaś je po swoim ojcu. Jednak to się niedługo zmieni. Oddaj mi tylko swój naszyjnik.
To co powiedziała zaskoczyło mnie, nie wiedziałam co powiedzieć. Wierzyłam jej, bo skąd mogła to wszystko wiedzieć. Jednak to co mówi o mojej przeszłości zbiło mnie z tropu. Jest to trochę nie możliwe, ale jednak może być prawdą. Patrzyła na mnie swoimi czerwonymi oczami i czekała na moja reakcje.
- Po ci on? Przecież to tylko zwykły wisiorek- powiedziałam z spokojem w głosie choć serce waliło niemiłosiernie.
-Jak mi go oddasz będziesz mogła dalej wieść normalne życie. Jeśli nie to pogadamy inaczej- powiedziała to ze złością w głosie.
-Możesz sobie pomarzyć.
W tym momencie w jej rękach utworzyła się kula ognia, którą rzuciła w moją stronę.
Próbowałam zasłonić twarz rękoma. Gdy była już blisko, nieświadomie wytworzyłam tarczę z wody przed sobą. Kula rozpłynęła się, ale cofnęło mnie o kilka metrów. Dziewczyna była wściekła.
- To twój ostatni błąd w życiu. Nareszcie będziemy rządzić wszechświatem...
Nie zdążyła dokończyć gdyż kiedy to mówiła, ja wyciągłam ręce przed siebie. Skupiłam się i pomyślałam o rodzicach i o przyjaciołach. Z moich rąk błysnęło światło i poleciało prostu w jej stronę. Trafiło ją prosto w serce.
- Coś ty zrobiła?!
Jej ciało zaczęło się zmieniać w pył, który wyparował. Tylko naszyjnik wisiał w powietrzu w nienaruszonym stanie. Gdy chciałam go chwycić zniknął. Nie chciałam jej zabić. Jednak czułam, że tak trzeba. Postanowiłam wrócić do Damiana, nie chciałam zostawać w tym miejscu sama.
******
W nocy nie mogłam zasnąć nadal w głowie miałam słowa Olivii i widok jak ją ''zabiłam'' . Około 3 w nocy byłam padnięta, spróbowałam zasnąć.
Siedziałam w tej samej celi co zawsze. Strasznie bolała mnie głowa, na brzuchu była tyko blizna.W tym momencie stało się coś nieoczekiwanego.
- Mama?! Tata?! - miałam łzy w oczach.
- Klaudia córeczko nic ci nie jest - powiedziała moja mama.
To ich widziałam w moich snach i to mój tata mnie wtedy obronił.
- Wy żyjecie !!
*******************************************************************************
Mam nadzieję, że się podoba i w miarę wszystko się wyjaśniło. Starałam się żeby był długi. Jeśli chcecie mogę wam w następnym osobnym poście poświęconym tylko Klaudii wyjaśnić dokładną historie pochodzenia Klaudii. Życzcie mi czasu :)
- A co ty tu już robisz? Przecież jakieś pięć minut dopiero ci odpisałam.
- Przyszedłem tak w razie czego. To co idziemy?
-Tak, jasne. A gdzie jest Ewa?
- Yyyyy..... nie mogła przyjść, powiedziała, że jest zajęta. Chodźmy, bo się spóźnimy.
Wczasie drogi do kina mało rozmawialiśmy. Dziwnie się czułam będąc z nim sama, zazwyczaj była z nami Ew. Od pewnego momentu czułam na sobie czyiś wzrok. Gdy doszliśmy, przyjaciel kupił na popcorn i cole. Poszliśmy na jakiś film sensacyjny. Nie pamiętam tytułu, bo mało mnie ciekawił. Jednak jego najwyraźniej bardzo zainteresował. Już chciałam iść do domu. Kiedy zaprosił mnie do pobliskiej kawiarni. Zgodziłam się żeby mu nie robić przykrości.
Usiedliśmy przy oknie. Rozmawialiśmy o Olivii i o nie dawnych wydarzeniach, które mi się przytrafiły. Wtedy do środka weszła młoda dziewczyna. Była wysoka, miała długie brązowe włosy. Miała na sobie czarną sukienkę i popielaty kardigan. Cały czas mnie obserwowała. Nie mogłam się skupić na rozmowie. Podeszłabym do niej, ale jestem zbyt nieśmiała żeby to zrobić. Poprosiłabym Damiana, ale wyglądało by to głupio. Powiedziałam mu, że źle się czuje i czy możemy wyjść gdzieś do parku.
Tam gdzie nie będę czuła, że ktoś mnie obserwuje. Jednak to był mały błąd, ale pokolei. Usiedliśmy na jakieś ławce. Wtedy podbiegłam do nas Olivia. Byłam wściekła.
-Czy ty mnie śledzisz ?
Powiedziała do mnie coś w niezrozumiałym języku. Rozumiałam tylko poniektóre słowa. Wzięła mnie za rękę i zaprowadziła na jakąś polane. Zdarzyłam tylko krzyknąć do przyjaciela żeby został na swoim miejscu.
- Co cię tak dziwi Klaudia, nie wiesz o co mi chodzi?
- Uwzięłaś się na mnie i to jest fakt.
- Oj ależ ty jesteś głupia, naprawdę się nie domyślasz się.
- Nie, oświeć mnie.
- Wiem kim jesteś. Wiem, że posiadasz nadprzyrodzone moce. Ten naszyjnik odziedziczyłaś po swojej matce. Mam podobny widzisz - pokazała mi wisiorek na którym wisiał kamień podobny do mojego- tylko, że mój jest czerwony. Ja też swój dostałam od mamy. Tylko, że moja w przeciwieństwie do twojej jest przy mnie - uśmiechnęła się złośliwie.
Gdy to powiedziała wytworzyła kopułę, która oddzielała nas od reszty, żeby nikt nas nie widział. Miałam ochotę ja uderzyć jednak się powstrzymałam. Chciałam się dowiedzieć co ma do powiedzenia.
- Ale co ma to wspólnego ze mną?
-Ty stoisz mojej rodzinie na przeszkodzie. Powinno cię już dawno nie być na tym świecie. Wszystko przez twoich rodziców, a zwłaszcza przez matkę. Pamiętasz pewnie dzień, w którym oni zginęli. Słudzy mojego stryja po nich przyszli, dlatego nagle wyszli. Jednak byli tak głupi i nie szukali cię.
- Żartujesz sobie niby czemu mam ci uwierzyć? Kim ty jesteś i kim ja jestem?
- Ja jestem Olivia Dark z plemienia Kirmizi. Ty jesteś Klaudia Rosel Ahne Vendela Siv Rosel Nori. Nowaczyk to nazwisko twojej mamy, ojciec przyjął je po niej żeby nas zmylić. Jesteś następczynią tronu rodu Azul, najważniejszego w naszym świecie. Swoje moce odziedziczyłaś je po swoim ojcu. Jednak to się niedługo zmieni. Oddaj mi tylko swój naszyjnik.
To co powiedziała zaskoczyło mnie, nie wiedziałam co powiedzieć. Wierzyłam jej, bo skąd mogła to wszystko wiedzieć. Jednak to co mówi o mojej przeszłości zbiło mnie z tropu. Jest to trochę nie możliwe, ale jednak może być prawdą. Patrzyła na mnie swoimi czerwonymi oczami i czekała na moja reakcje.
- Po ci on? Przecież to tylko zwykły wisiorek- powiedziałam z spokojem w głosie choć serce waliło niemiłosiernie.
-Jak mi go oddasz będziesz mogła dalej wieść normalne życie. Jeśli nie to pogadamy inaczej- powiedziała to ze złością w głosie.
-Możesz sobie pomarzyć.
W tym momencie w jej rękach utworzyła się kula ognia, którą rzuciła w moją stronę.
Próbowałam zasłonić twarz rękoma. Gdy była już blisko, nieświadomie wytworzyłam tarczę z wody przed sobą. Kula rozpłynęła się, ale cofnęło mnie o kilka metrów. Dziewczyna była wściekła.
- To twój ostatni błąd w życiu. Nareszcie będziemy rządzić wszechświatem...
Nie zdążyła dokończyć gdyż kiedy to mówiła, ja wyciągłam ręce przed siebie. Skupiłam się i pomyślałam o rodzicach i o przyjaciołach. Z moich rąk błysnęło światło i poleciało prostu w jej stronę. Trafiło ją prosto w serce.
- Coś ty zrobiła?!
Jej ciało zaczęło się zmieniać w pył, który wyparował. Tylko naszyjnik wisiał w powietrzu w nienaruszonym stanie. Gdy chciałam go chwycić zniknął. Nie chciałam jej zabić. Jednak czułam, że tak trzeba. Postanowiłam wrócić do Damiana, nie chciałam zostawać w tym miejscu sama.
******
W nocy nie mogłam zasnąć nadal w głowie miałam słowa Olivii i widok jak ją ''zabiłam'' . Około 3 w nocy byłam padnięta, spróbowałam zasnąć.
Siedziałam w tej samej celi co zawsze. Strasznie bolała mnie głowa, na brzuchu była tyko blizna.W tym momencie stało się coś nieoczekiwanego.
- Mama?! Tata?! - miałam łzy w oczach.
- Klaudia córeczko nic ci nie jest - powiedziała moja mama.
To ich widziałam w moich snach i to mój tata mnie wtedy obronił.
- Wy żyjecie !!
*******************************************************************************
Mam nadzieję, że się podoba i w miarę wszystko się wyjaśniło. Starałam się żeby był długi. Jeśli chcecie mogę wam w następnym osobnym poście poświęconym tylko Klaudii wyjaśnić dokładną historie pochodzenia Klaudii. Życzcie mi czasu :)

Super rozdział ;)
OdpowiedzUsuńDzięki :)
Usuńspaniały rosciau
OdpowiedzUsuńrzycze czasó miłości i niemarudzenia mi o tym rze bende hdzić z mojim pżyjacielem
Przecież jak tylko przewiduje jego przyszłość :D
UsuńNono juz widze
UsuńMoże jeszcze napisz bloga o tym co wyczytalas ze swojej szklanej kuli?
Nie muszę
UsuńCzemu nie musisz?
UsuńDobrze :) życzę ci czasu :3
OdpowiedzUsuńSuperowy rozdział. A ta Olivia... Wrr... Głupia małpa xd
Weny!
Dzięki.Olivii już nie ma :)
Usuńświetny rozdział :D wreszcie Olivia dostała za swoje ;3 pozdrawiam i weny ^^
OdpowiedzUsuńDzięki. W końcu Klaudia ma spokój
Usuń